
Muppety
W 1969 roku w programie „Ulica Sazemkowa” zadebiutowały Muppety.
Stworzone przez artystę plastyka i lalkarza Jima Hensona imitujące
ludzi, stwory i dziwne postaci lalki szybo stały się ulubieńcami
publiczności. W 1979 roku James Frawley nakręcił „Wielką wyprawę
Muppetów” pierwszy film fabularny z nimi w roli głównej. W latach
1976–1981 wyprodukowano 120 odcinków programu „Muppet Show” a w
1996–1998 jego kontynuację „Muppets Tonight”.
Osobiście nigdy nie oglądałam programu „Muppet Show”. Kermita czy Świnkę
Pigi znałam tylko z emitowanej w TVP 2 „Ulicy Sezamowej”, z której
nawiasem mówiąc bardziej pamiętam Wielkiego Ptaka czy Ciasteczkowego
Potwora niż zieloną żabę. Dlatego wiadomość, że Muppety wracają na
wielki ekran przyjęłam z rezerwą. Nie czekałam, bo nigdy nie byłam
zagorzałą fanką, ale film „Muppety” obejrzałam, w końcu na nich
wychowało się kilka pokoleń widzów, a w USA są ikonami popkultury.
Historia, którą opowiedział w swoim filmie James Bobin przedstawia się
następująco. Muppet Walter i jego brat człowiek Gary są zagorzałymi
fanami programu „Muppet Show”. Kiedy Gary postanawia zabrać swoją
dziewczynę do Las Angeles Walter dołącza do wyprawy, marzy bowiem aby
zobaczyć legendarne studio, w którym kręcony jest jego ulubiony program.
Niestety na miejscu okazuje się, że ze świetności studia nic nie
pozostało. Wszystko pozamykane. Budynek chce zaś przejąć a nastypnie
zburzyć wpływowy nafciarz. Walter nie może do tego dopuścić. Udaje się
do Kermita, który postanawia znów zjednoczyć przyjaciół i wystawić
widowisko, a za zebrane pieniądze wykupić studio. Muppety znów mają być
na szczycie.
Tak jak już wspomniałam nigdy nie oglądałam programu „Muppet Show”,
dlatego filmu nie traktowałam jako nawiązania do niego, jago
kontynuacji, powrotu do tego, co było. Na film spojrzałam jako na
odrębną historię i w tej kategorii oceniłam. Wiem, że wiele osób może mi
zarzucić, że w ten sposób nie dostrzegłam w pełni jego zalet, ale
powiedzmy sobie szczerze czy pięcio – dziesięcioletnie dziecko
dostrzeże? Przecież oprócz widzów, dla których film będzie
sentymentalną podróżą w czasie „Muppety” obejrzą przede wszystkim
najmłodsi, czyli ci, którzy z lalkami zetknął się po raz pierwszy.
Jak dla mnie „Muppety” to takie średniej jakości kino familijne. Prosta,
banalna historyjka, w której mało się dzieję. Kermit, Walter
przemierzają kraj i poszukują Muppetów. Oczywiście każdy z nich w lepszy
lub w gorszy sposób ułożył już sobie życie, więc żaba musi przekonywać
przyjaciół do powrotu na scenę. Trochę wspomnień, grania na emocjach
itp.
W filmie mamy kilka piosenek, słownych żartów. Dowcipów bardzo
wysublimowanych. I to akurat stanowi wartości filmu, osobiście mam już
dość niskich, czasami wręcz chamskich skeczy oferowanych nam przez
twórców animacji. A tak po za tym? Kermit jest sympatyczny, Pigi
dumna, Walter wpatrzony w Muppety. Na ekranie obok Jasona Segala (Gary)
i Amy Adams (Mary) w epizodach pojawi się kilka sław: Whoopi Goldberg,
Bill Cobbs, Neil Patrick Harris, Selena Gomez.
Na końcu historii morał: Najważniejsza wartością w życiu jest przyjaźń.
Szczerzę wątpię, aby film „Muppety” przywrócił świetność lalkom, aby
Kermit i jego drużyna znów wrócili na szczyt i dorównali popularnością
choćby Herremu Potterowi. Są trochę archaiczni, ich czas chyba
bezpowrotnie minął. Odstają od będących obecnie na fali bohaterów, są
inni. A w dzisiejszej rzeczywistości niestety coraz częściej jest to
wadą.
ZAJĄC
Reżyseria: James Bobin
Scenariusz: Jason Segel, Nicholas Stoller
Produkcja: USA
Data produkcji: 2011
Obsada: Jason Segel, Amy Adams,Chris Cooper,Rashida Jones |