Witaj w serwisie eopinier.pl poświeconym filmom,
książkom, muzyce i grom video. Przedstawiamy tu informacje na temat nowości
wydawniczych i premier kinowych. Umieszczamy ciekawostki ze świata rozrywki i mediów.
Na
szklanym ekranie zadebiutował w 2004 roku w "Shreku 2". I z miejsca podbił serca
publiczności. Jego smutne oczy wywoływały fale wzruszeń i ruch chusteczek. Na swoją
wielką role musiał jednak czekać siedem lat. Warto było. Kot - przyjaciel zielonego
ogra tym razem w roli głównej. Od piątego stycznia w polskich kinach możemy oglądać
animację studia DreamWorks "Kot w butach".
Film
"Kot w butach" nie ma nic wspólnego ze "smrekiem". To zupełnie odrębna
opowieść. Z retrospekcji poznajemy w niej historie kota i jego (przynajmniej do pewnego
czasu) przyjaciela Hampty Dumpty'ego (znane w
kulturze anglosaskiej jajko). Oto obaj bohaterowie wychowali się w sierocińcu. Byli
wspaniałymi przyjaciółmi, mieli wspólne plany i marzenia. Hampty Dampty nie do końca
był jednak uczciwy. Okradł mieszkańców miasteczka a winą obarczył Kota. Wyjęty spod
prawa bohater musiał się ukrywać. Po latach, drogi Kota i Hampte'ego krzyżują się.
Bohaterowie planują skraść gęś znoszącą złote jaja. Rozpoczyna się przygoda.
"Kot
w butach" to prosta, do bólu przewidywalna historia. Nie ma w niej spektakularnych
zwrotów akcji i momentów niepewności. A mimo to oglądając film bawiłam się
świetnie. Na ekranie widzimy stylizowanego na gorącego Hiszpana Kota, Jak wiadomo jego
pierwowzorem był Zorro, chociaż mi bardziej przypominał Desperado ( nota bene to
właśnie odtwórca Desperado - Antonio Banderas w wersji oryginalnej filmu podkłada
głos pod kota). Kot bierze udział w pościgach i pojedynkach. Ciekawe są sceny pościgu
przez pustynię. Przypominają klasyczne obrazy z westernu. Oprócz głównego bohatera
mamy także Hampty Dampty'ego. (To jajo od razu nie wzbudzało mojego zaufania) oraz
kocicę Kity Kociłapke,
bohaterkę, która mimo że pozbawiona pazurów ( dosłownie) nie będzie potulną kotką
i swoje trzy grosze wtrąci.
"Kot w butach" nie ma nic wspólnego ze "Shrekiem"
nie tylko pod względem fabularnym, ale także humoru. Zatem jeżeli nastawiacie się na
powtórkę z rozrywki to się BARDZO zawiedziecie. W "Kocie w butach" żarty można
policzyć na palcach jednej ręki. Nie jest to film nastawiony na dostarczenie tego typu
rozrywki. Powiedziałabym, że bardziej podszyty jest dydaktyzmem i hasłami: lojalność,
przyjaźń, dobro.
Pod
względem animacji film jest bardzo dopracowany. Jest kolorowo, efekty 3D może nie są
piorunujące, ale miałam ochotę pogłaskać futrzaka. Co do dubbingu to w polskiej
wersji językowej tytułowemu bohaterowi głosu użyczył Wojciech Malajkat, Kitty Kociłapce
- Izabella Bukowska. Słyszałam jednak
także oryginalną wersję. I Antonio Banderas oraz Salma
Hayekwypadająznacznie
lepiej. Ach, ta latynoska, gorąca krew. Ją słychać nawet w głosie.
Podsumowując
"Kot w butach" to film, który może nie jest rewelacyjny i na pewno nie zapada tak w
pamięć jak "Shrek", ale obejrzeć warto. W końcu kot na obcasach to niecodzienne
zjawisko.
ZAJĄC
Reżyseria:
Chris
Miller
Scenariusz:
David
H. Steinberg,
Tom
Wheeler,
Jon
Zack,
Brian
Lynch
Produkcja:
USA
Dubbing:
Wojciech Malajkat, Izabella Bukowska, Przemysław Stippa, Agnieszka Matysiak