"Alvin i Wiewiórki 3"
Od 13 stycznia na ekranach polskich kin możemy oglądać "Alvina i Wiewiórki 3".
Jest to trzeci film opowiadający o tych gryzoniach. Muszę jednak przyznać, że dla mnie
było to pierwsze z nimi spotkanie. Nie oglądałam wcześniejszych odsłon i dlatego nie
wiedziałam, czego się spodziewać. Trzecią część obejrzałam i dziś ze stanowczością
stwierdzam. Było to moje pierwsze i OSTATNIE spotkanie z wiewiórkami. Tak beznadziejnego
filmu dawno nie oglądałam. Szkoda czasu, kasy i dziwię się, że twórcom nie było
szkoda taśmy filmowej.
Fabuła ma się następująco. Alvin i zgraja wiewiórek płyną statkiem na wakacje.
Rozrabiają i wprowadzają zamęt w życie pasażerów do tego stopnia, że ich opiekun
musi często - gęsto tłumaczyć się przed kapitanem statku. Gromadka wiewiórek nic
sobie jednak z tego nie robi i wciąż wymyśla nowe zabawy. Kiedy chcą polatać na
latawcu, popadają w tarapaty. Opuszczają statek, docierają do bezludnej wyspy. Za nimi
podąża ich opiekun Dave i odwieczny wróg - producent muzyczny. I od tej pory śledzimy
zmagania wiewiórek na wyspie. Próbę przetrwania w trudnych warunkach.
Hmm. czy jest coś pozytywnego w tym filmie? Tak. Napisy końcowe. Jak można było nakręcić
tak żenujący obraz? Przez blisko dziewięćdziesiąt minut oglądałam. No właśnie
sama nie wiem, co. Scenariusz jest beznadziejny i tak naprawdę nie opowiada żadnej
historii. Wiewiórki bez celu spacerują po wyspie. Czasem wpadną w jakieś kłopoty, zaśpiewają
zatańczą. Ale to wszystko jest nudne i zupełnie niezajmujące. Brak zaskakujących
zwrotów akcji, niespodzianki.
Wydaję mi się, że "Alvin i Wiewiórki 3" z założenia twórców miał być filmem
dla całej rodziny. Każdy miał znaleźć w nim coś dla siebie. Podczas gdy dzieciaki
miały się zachwycać gryzoniami i niskimi żartami (upadki Alvina), to dorosły widz ma
się bawić w czasie odkrywania odniesień do innych filmów. No i owszem odnajdziemy tu
motywy z serialu "Zagubieni", filmów "Casta Wey. Poza światem" Roberta Zemeckisa
i "Poszukiwaczy zaginionej arki" Stevena Spielberga, ale mnie to nie bawiło, jest
bowiem tak przedstawione, że osobiście uznałam to za brak pomysłu na scenariusz i próbę
podpięcia się pod prawdziwe filmowe hity.
Niestety to nie koniec wad filmu. Irytowały mnie tandetne piosenki, głupkowate żarty. A
piskliwych głosików głównych bohaterów po prostu nie mogłam słuchać.
Twórcy filmu zupełnie się nie wysilili przy tym obrazie. Czyżby stwierdzili, że
dzieciakom do szczęścia potrzeba tylko sympatycznych bohaterów? Oparcie całego filmu i
wierzenie, że pokazanie wizualnie miłych wiewiórek udźwignie film jest naiwnością,
albo nazwijmy to po imieniu - wielką głupotą.
"Alvin i Wiewiórki 3 " to porażka na całej linii. Dla mnie jest to przykład głupkowatego
bezsensownego filmu, który nigdy nie powinien powstać. Niestety powstał i co więcej
znajdzie swoich fanów. I tego najbardziej się boję, bo nuż pod ich wpływem twórcom
przyjdzie na myśl nakręcić czwartą odsłonę przygód wiewiórek. Zgroza!
ZAJĄC
Reżyseria: Mike Mitchell
Scenariusz: Jonathan Aibel, Glenn Berger
Produkcja: USA
Rok produkcji: 2011
|